INNOCENT WHEN YOU DREAM
scenariusz, reż. Włodzimierz Kaczkowski
muzyka Tom Waits
- teatr tańca zawirowania
PREMIERA 7 LISTOPADA 2009
TWÓRCY
SCENARIUSZ
Włodzimierz Kaczkowski
MUZYKA
Tom Waits
CHOREOGRAFIA
zbiorowa pod kierunkiem Elwiry Piorun
WYSTĘPUJĄ
Karolina Kroczak, Elwira Piorun, Bartek Figurski, Szymon Osiński
Teatr Tańca Zawirowania sięga tym razem do muzyki Toma Waitsa, wybitnego artysty rocka. Piosenkarza, który od wielu lat kreuje swój własny teatr, teatr piosenki. Jego utwory są pełne wyrazistych postaci, żyjących gdzieś na poboczu społeczeństwa, poza nim i przeciw niemu, oraz dramatycznych sytuacji, w które są one uwikłane. Nawiązując do tematyki tych utworów spektakl „Innocent when you dream” przedstawia czwórką rozbitków życiowych, którzy gdzieś w barze na końcu świata przeżywają na nowo historie swego życia. W wątkach tych opowieści mieszają się przeszłość i przyszłość, marzenia i rzeczywistość, miłość i agresja. Opary dymu, alkohol, knajpiana atmosfera, sny, erotyzm splatają się w nierozerwalną nierzeczywistą całość, pobudzając do kolejnych prób wyjścia poza własne ograniczenia i nawiązania kontaktu z innymi. Ale niewiele może się jednak w tym świecie udać. Każdy i tak pozostanie samotną jednostką próbującą nadaremnie znaleźć odbiorcę dla swojej opowieści. I posiadająca pewność, że od jutra wszystko się zmieni. Ale „Yesterday is here” ( wczoraj jest tutaj ) jak śpiewa Waits w swojej piosence, która kończy spektakl. Nie można oderwać się od swego przeznaczenia, marzenia pozostaną niezrealizowane, co prowadzi do kolejnych utraconych złudzeń., co nie znaczy, że nie podejmie się kolejnych prób. Bo przecież najważniejsze jest, że jesteś „Innocent when you dream”, czyli niewinny w swoich marzeniach. Teatr tańca Zawirowania próbuje wyrazić to ruchem ciała, dopełnić fizycznością świat muzyki. Efekty można zobaczyć na przedstawieniu. Zapraszamy fanów muzyki Toma Waitsa i fanów teatru tańca, ale nie tylko.
Cold cold ground
Błyskawicznie pędzący świat. Samotność i zagubienie. Powierzchowne, płytkie uczucia. Płaskie emocje. I jak tu sobie w tym świecie poradzić? Jak żyć? Można się szarpać, można próbować uczynić to życie lepszym, można walczyć i się starać. Można też odpuścić. I to właśnie robią bohaterowie spektaklu "Innocent when you dream" Teatru Tańca Zawirowania, zaprezentowanego w Starej Prochoffni. Zmęczeni, zrezygnowani, samotni. Niemający sił.
Historię, wraz z tancerzami, opowiada Tom Waits - to jego utwory bowiem stanowią bazę spektaklu. Utwory te są tak silnie przepełnione charakterystycznym aromatem whisky i wonią papierosowego dymu, że w połączeniu z kilkoma niewielkimi rekwizytami stanowią doskonałe tło opowieści.
Jest ich czwórka. Gdzieś, gdzie nikt ich nie znajdzie, tańczą. I każdym ruchem, każdym gestem opowiadają swoją smutną historię. W rzeczywistości, która tak bardzo przeładowana jest masą zupełnie niepotrzebnych słów, która preferuje bolesną dosłowność i pozbawioną niedomówień oczywistość. Teatr tańca to coś szalenie ożywczego. To rzecz świeża i wzbudzająca zachwyt. Nawet, jeśli temat świeży i zachwycający nie jest. Przeciwnie - gdy zarzuca nas ogromnym ciężarem przygnębiających refleksji.
"Innocent when you dream"
Żyjemy tak, by było nam jak najwygodniej, biegniemy, nie oglądając się na boki i nie zbaczając z raz obranej ścieżki. Nie mamy czasu na pełnię. Pełnię uczuć, pełnię przeżyć. Niemal wszystko, co współczesne nosić musi piętno powierzchowności, bylejakości i pośpiechu. Ma to swój rytm: ożywienie - stagnacja, ożywienie - stagnacja. Jest to rytm nieprzerwany i niezmienny. I tak, jak pełen pijanej pasji i żywiołowej namiętności jest pierwszy etap, tak przygnębiający i depresyjno-ponury drugi.
"Innocent when you dream" to taneczna opowieść o zagubieniu. O ludziach, którzy bardzo chcieliby poznać szczęście, spokój i bezpieczeństwo, ale nie potrafią. O ludziach, którzy potrzebują bliskości, ale jedyna bliskość, którą umieją stworzyć, to ta czysto fizyczna. Tak bardzo ważne jest, by znaleźć się w czyichś ramionach. Nieważne w czyich. By choć przez chwilę mieć wrażenie, że ktoś się troszczy, ktoś zabiega. Ktoś jest. Choć tak naprawdę i tak w końcu zostaniemy sami. I przytulany, i przytulający. I tak zawsze lądujemy sami na zimnej ziemi... Mimo że tańczymy ten taniec razem.
Dlatego lepiej zanurzyć się w marzeniach i zapomnieć o rzeczywistości. Bo rzeczywistość depcze marzenia
Kaja Owczarczyk
Teatralia
Warszawa
, 16 listopada 2009