Premiera tego spektaklu odbyła się dokładnie rok
temu 27.03.2010 roku. Daniel Abreu, młody utalentowany hiszpański choreograf
przygotował z tancerzami Zawirowań znakomite przedstawienie, które przez rok
zdążyło już objeździć kawałek świata. Było na festiwalach teatrów tańca w
Kownie, w Jerozolimie i w Madrycie. W tym roku wyjedzie do
Nowogrodu, Mińska i Tokio. O sukcesie przesądził klimat przedstawienia, jego
precyzja w połączeniu ruchu ciała i przestrzeni. Jego niepowtarzalny klimat,
który przekazuje prawdziwe emocje, wszystko to, co odbywa się poza kadrem
naszego codziennego widzenia.
Punktem wyjścia jest
zawsze ciało i ruch. I dążenie do pokazania go oczom, które podziwiają i
oceniają. Których obecność powoduje, że przybieramy pozy, które mogą być
znaczeniem i dążeniem do porozumienia.
Poza kadrem – to znaczy w polu widzenia, ale nie działania. Takiego, które
mogłoby zmienić znaczenie obrazu i słowa.
Każda decyzja coś
oznacza, implikuje, że coś za nią stoi. Obraz sugeruje, że stoi za nim decyzja,
wykluczająca inne obrazy i inne punkty odniesienia.
Taniec zatem jest wehikułem
służącym do dotarcia głębiej, do sensu i znaczeń relacji obserwowanych z
zewnątrz. A wszystko po to, aby opowiadać za pomocą obrazów, które porzuciły
swoje ramy.
Daniel Abreu rozwija osobisty styl i język tańca, kształtujący się w
różnorodnych choreografiach będących etapami poszukiwań. Analizuje
najdrobniejsze detale ruchu, łącząc go jednocześnie z innymi środkami wyrazu
(fotografia, teatr).
Spektakle są zazwyczaj
oszczędne w formie, minimalistyczna scenografia podkreśla rolę światła i ruchu.
“Pejzaż
emocjonalny interesuje mnie bardziej niż fabuła”
Przez
siedem zaledwie lat pracy na czele swojego zespołu tanecznego, tancerz,
choreograf i reżyser Daniel Abreu stworzył ponad 30 spektakli, stając się
jednym z najpłodniejszych młodych hiszpańskich twórców. Ostatnie miesiące nie
były wcale mniej pracowite. Premiera z polskim zespołem Teatr Tańca Zawirowania,
którą można było oglądać na ostatnim Festival Madrid
en Danza, oraz czekający na premierę spektakl Línea Horizontal stworzony z
grupą Proyecto TITOYAYA to tylko dwa przykłady. W przyszłym roku w Mercat de
les Flors w Barcelonie oraz Auditorio de Tenerife zagości spektakl Animal. O
tym wszystkim Daniel Abreu opowiada na www.danza.es.
- Danza.es:
Podczas ostatniej edycji Festival Madrid en Danza Teatr Tańca Zawirowania
pokazał pana spektakl Fuera de Campo. Jakie to było doświadczenie?
-
Daniel Abreu: Oficjalna premiera odbyła się w marcu tego roku w teatrze Stara
Prochownia w Warszawie, po krótkim i intensywnym okresie 20 dni tworzenia
spektaklu. Cudownie było znaleźć się w kraju tak różnym od twojego, gdzie nie
rozumiesz ani słowa i z zimą, jaką znasz jedynie z filmów. Czuję się naprawdę
wyróżniony tą możliwością. Zespół składa się z bardzo dobrych tancerzy, którzy
wyrastają z innego języka ciała, przez to zebranie ich energii zabrało dużo
czasu, co jednak nie zakłóciło wcale procesu tworzenia spektaklu. Pamiętam, że
czułem trochę presję akcji promocyjnej, którą w międzyczasie prowadzono,
ponieważ pracowałem dość wolno. W końcu, podczas premiery, zdałem sobie sprawę,
że spektakl był czymś wyjątkowym zarówno dla całego zespołu, gdyż stawiał ich w
zupełnie innym miejscu, jak i dla mnie, ponieważ praca, którą obserwowałem,
urzekła mnie całkowicie. Spektakl ma powolny rytm, jest oparty na obserwacji,
skupiony na kontakcie i relacjach, ze zmianami mojej idei w czasie procesu
twórczego. Kiedy tancerze przyjechali ze spektaklem do Madrytu, bałem się, że
zagubili istotę naszej pracy, ponieważ wyjechałem zaraz po premierze w
Warszawie, bez przejrzenia wszystkiego, ale ucieszyło mnie, że zatroszczyli się
o to, co pojawiło się w czasie naszej pracy i cudownie tego bronili na scenie.
To fantastyczny zespół.
„My,
nadzy i bezbronni”
A gdyby tak zabrać
człowiekowi wszystko to, co dała (lub czym obciążyła) człowieka kultura,
cywilizacja, procesy socjalizacji? A gdyby tak zapomnieć o wierzchniej warstwie
i pokazać to, co pod nią ukryte?
Kim moglibyśmy wtedy
być? Jak byśmy wówczas wyglądali?
Daniel Abreu wraz z
tancerzami Teatru Tańca Zawirowania ukazuje człowieka, który stoi, bezbronny
wobec życia i świata. Człowiek, który nie może skryć się za tym wszystkim, co
otacza go na co dzień. Jest sam. I, rzecz najbardziej dramatyczna, jest sam
wobec samego siebie.
Ową bezbronność,
emocjonalną nagość obserwujemy w spektaklu patrząc na serię, chwilami pozornie
nic nieznaczących, gestów, poprzez, choćby i najdelikatniejszy, ruch. Swym
spektaklem "Fuera de Campo" Abreu udowadnia, że każde uczucie, każde
najdrobniejsze drgnienie duszy można wyrazić tańcem. "Fuera de Campo"
to tylko ludzie, a właściwie ich ciała - brak scenografii, brak kostiumów, brak
słów.
Przekazywać złożone
prawdy w ten sposób to zadanie co najmniej niełatwe. Trzeba dokładnie wiedzieć,
co chce się powiedzieć i znaleźć taki środek wyrazu, by publiczność była w
stanie właściwie ten przekaz odczytać. Rzecz jasna, musimy pamiętać o tym, że
tego typu spektakle nie są dla każdego widza - zakładam bowiem, że publiczność
"Fuera de Campo" to ludzie przede wszystkim pragnący COŚ zobaczyć,
poza tym potrafiący to zobaczyć, ponieważ szalenie istotna jest w tym przypadku
wyobraźnia. I to taka wyobraźnia, która przekracza pewne, społecznie wyznaczone
granice. Przecież dla znacznej części populacji to, co stworzył Abreu byłoby
niczym więcej, jak gorączkowym poruszaniem się po scenie (bez widocznego celu)
półnagich tancerzy. Ci z bogatszą wyobraźnią ujrzą więcej... Znacznie więcej.
Obok intrygującej
wieloznaczności spektakli, główną zaletą zarówno "Fuera de Campo",
jak i pozostałych spektakli Teatru Tańca Zawirowania, są tancerze, którzy
doskonale łączą profesjonalizm z pasją. Umiejętności z fantazją. Choćbyśmy nic
innego w sztuce nie widzieli, warto ją zobaczyć właśnie dla nich, dla Elwiry
Piorun, Bartosza Figurskiego, Karoliny Kroczak, Szymona Osińskiego. Ogromną
przyjemność stanowi oglądanie ludzi świadomych możliwości i plastyczności
swojego ciała. Oglądanie sposobu, w jaki się poruszają i jak akcentują
najlżejsze emocje. (Kaja Owczarczyk - Teatralia)
„Teatr tańca po raz pierwszy”
Bez wcześniejszych
przymiarek zadziwia czasem i zaskakuje wszystko. Krój i kolor, po efekt. Bez
wcześniejszej przymiarki do teatru tańca (w ogóle), zadziwia i zaskakuje
również Daniel Abreu z Teatrem Tańca Zawirowania. Efekt Ich wspólnej
pracy można było zobaczyć wczoraj na scenie przy Boleść 2, gdzie odbyła się
premiera Fuera
de Campo.
Pierwsza zaskakuje
myśl o wolności skojarzeń. Półnadzy tancerze, w milczącym tańcu przemierzający
scenę, niosący nieskończoność emocji i znaczeń, szybko rodzą przekonanie, że
ich historia nie jest jedna i określona a różna i niepowtarzalna dla każdego
jej obserwatora. Istnieje zatem wolność widza w tworzeniu historii i jego
odpowiedzialność za emocje, które ta historia kreuje. Dzisiaj rozumiem, że
wolność ta była obowiązkowa. I, że tylko uznając ją można było nie zamknąć
uczuć lecz pozwolić im wybrzmieć - w kierunku, właściwym dla każdego widza (z
osobna).
Współistnieje – i
zadziwia pięknem – również wolność tancerza. Wolność ciała i ruchu, który mu
nadaje i którym konsekwentnie kieruje. Poprzez ciało i ruch wyraża się
wszystko, w sposób nie ograniczony niczym. Nawet scenografią, która opuszczona
przez przedmioty, niczego nie zakłóca lecz tworzy konieczną przestrzeń.
Teatr tańca w
choreografii D.Abreu to możliwość wyjścia poza ramę i schemat. Doskonała
szansa, by zatrzymać się i zadziwić nad światem opowiedzianym przez taniec.
„Fuera
de Campo” (Poza Kadrem) - Premiera w Centrum „Szegedyńska 9a”
Po czterech tygodniach
wyczerpujących prób, Teatr Tańca Zawirowania, istniejący od 2004 roku przy
Fundacji Scena Współczesna (której szefem jest Dyrektor Sceny
Współczesnej Teatru „Stara Prochoffnia” Włodzimierz Kaczkowski), dał 28 marca
br. niezwykłą premierę w Teatrze „Wrzeciono” na Bielanach. Teatr mieści się w
znakomitym kompleksie Bielańskiego Centrum Edukacji Kulturalnej przy ul.
Szegedyńskiej 9a.
Jeszcze nie wszyscy
odnaleźli ścieżki prowadzące do tego magicznego miejsca. Jeszcze nie wszyscy
uwierzyli, że sztuka oferowana ZA DARMO warta jest zachodu, ale znaleźli się
tacy, którzy w niedzielę wieczorem pojawili się w Centrum „Szegedyńska 9a” na
wspaniałej artystycznej uczcie.
„Fuera de Campo” – po
hiszpańsku albo – „Poza Kadrem”, w wolnym polskim tłumaczeniu, to sztuka o
niezwykłym ładunku emocjonalnym. Istna apoteoza wolności ludzkiego ciała. Młody
hiszpański choreograf – Daniel Abreu, nie bał się eksperymentów i dzięki temu
stworzył widowisko, wymykające się jednowymiarowemu przekazowi. Sceny tańca
„bez tańca”, istne fotograficzne potraktowanie dynamicznego obrazu, jakim jest ruch,
to prawdziwa teatralna uczta, pełna ekspresji i uczuć ocierających się o
ekstazę.
Z mroku ogarniającego
scenę wyłaniali się ludzie – istoty, których ciała kolejno skupiały na
sobie naszą uwagę. Widzieliśmy, więc postać tragiczną, odrzucającą własne
ciało. Inną, na tyle słabą, że dosłownie zespoliła się z potęgą
kolejnego, które ją zniewoliło, przeniknęło i w efekcie (symbolicznie) odebrało
jej tożsamość. Kolejna istota, walcząca, odnalazła własny, odmienny od
dotychczasowego rytm – puls - tożsamość. Na naszych oczach prawie dokonało się
wyzwolenie, gdy z mroku wychynęła kolejna postać i płomień wolności zgasł
zdmuchnięty niepojętą dla nas siłą.
Pisząc te słowa,
niespełna godzinę po występie, nadal mam w oczach obrazy wyczarowane przez
znakomitych tancerzy-aktorów Teatru Tańca Zawirowania. Ich niezwykła wolność,
wynikająca z nierzeczywistej dyscypliny i pełnej kontroli nad ciałem, pozwoliła
przekazać mi, widzowi, całą, opisywaną powyżej, indywidualnie
interpretowaną historię.
Czy działa się ona
„Poza Kadrem”, jak chciał i nazwał ją młody, hiszpański choreograf…? Nie wiem.
Wiem natomiast, że była to niezwykła, intelektualna i artystyczna podróż w głąb
ludzkiej psychiki. Istne starcie żywiołów: artysty i widza, w nierównym
pojedynku, z którego zwycięsko zawsze wychodzi ludzka wrażliwość i „nieludzka”
wyobraźnia.
Reasumując, warto było
być tego wieczoru w Teatrze „Wrzeciono”. Warto odkryć własną ścieżkę prowadzącą
do Centrum „Szegedyńska 9a”. Warto, wreszcie szukać Teatru Tańca Zawirowania na
mapie teatralnej Warszawy, albo… 11 kwietnia o godzinie 19.00 pojawić się na
kolejnym spektaklu granym w Centrum „Szegedyńska 9a”.
Spektakl „Chopin
Ambiente”, jak zwykle będzie grany dla Państwa ZA DARMO! Znaczy to tylko tyle,
że prawdziwa sztuka, nie ma ceny! ( Robert Tondera - Widz, aktor Teatru Rampa)
„Bałtyckie Spotkania Teatrów Tańca - połowa za nami”
(...) Wtorkowy wieczór w Operze Bałtyckiej upłynął pod znakiem występów dwóch
teatrów tańca. Publiczność z entuzjazmem przyjęła „Fuera De
Campo” – stworzony przez choreografa Daniela Abreu pokaz, którego premiera
odbyła się w marcu, w warszawskim Teatrze Tańca „Zawirowania”. Występ
czteroosobowej grupy tancerzy od pierwszych minut trzymał widownię w napięciu.
Prosta scenografia i dyskretne światło kierowały uwagę publiczności na
najmniejszy ruch półnagich tancerzy. Artyści jednocześnie tworzyli wspólne
widowisko i osobny pokaz każdej indywidualności. (Joanna Adrian i Malwina Jakóbczyk). (...)
Samotność tancerza -
recenzja spektaklu "Fuera de Campo"
"Fuera de Campo" ("Poza zasięgiem")
warszawskiego Teatr Tańca Zawirowania w choreografii Hiszpana Daniela Abreu to
precyzyjne, choć momentami zbyt jednostajne widowisko, w którym wypracowany
gest dłoni ma przynajmniej równe znaczenie, jak układ taneczny.
"Fuera de Campo" - jedna z dwóch prezentowanych we wtorek, 12
września, propozycji Bałtyckich Spotkań Teatrów Tańca - jest spektaklem
niezwykle ascetycznym. Jedynym elementem scenografii jest wysoka ściana
zamykająca i ograniczająca scenę od tyłu, w przedstawieniu dominuje monotonna,
industrialna muzyka,
przeplatana długimi okresami ciszy. Tancerzy widzimy oświetlonych punktowym
światłem; częściej jednak - ruszających się w półmroku, wręcz niedoświetlonych.
Ascetyczna jest jednak przede wszystkim precyzyjna choreografia Abreu. Skupił
się on głównie na ciałach czwórki tancerzy, tak samo dopracowując drobne gesty
czy wręcz poruszenia mięśni na plecach, jak ruch w solach czy duetach.
Spektakl toczy się w nieśpiesznym tempie. Ideą twórców jest ukazanie
współczesnego, zatomizowanego świata, w którym, nawet będąc w tłumie, i tak
przede wszystkim jesteśmy sami ze sobą. Wyraźnie widzimy momenty samotności i
prób interakcji bohaterów (zachowania "prywatne" tancerze odgrywają z
nagimi torsami, społeczne - w koszulkach), które to działania i tak kończą się
brakiem porozumienia (jedyny układ synchroniczny całej czwórki tancerzy szybko
"rozsypuje" się w cztery osobne choreografie). (Mirosław Baran Gazeta.pl)